Jutro będzie padać - relacja z projekcji filmu
Okazuje się, że Kaszubów i mieszkańców Pałuk łączy podobne doświadczenie historyczne.
Dlatego może film "Jutro będzie padać", który został wyświetlony w Kcyni 13 marca br. w ramach cyklu „Ciekawość świata” spotkał się z tak dobrym przyjęciem. Bo doskonale rozumieliśmy skomplikowane losy bohaterów i ich trudne życiowe wybory. Bo w historiach ukazanych w filmie - dylematach braci Jażdżewskich czy dramacie Ewy i innych dziewcząt odnajdywaliśmy podobieństwa z historiami, które opowiadali nam dziadkowie i pradziadkowie.
Opowiadali niedawno, kiedy już można było o tym mówić.
Serdecznie dziękuję Ewelinie Karczewskiej-Luhm oraz Łukaszowi Luhm za propozycję organizacji pokazu w Kcyni w ramach cyklu "Ciekawość świata". Dobrze widzieć, jak fundacja Aby Chciało Się Chcieć dba o historię lokalną i jak stwarza warunki, by także o tych trudnych jej rozdziałach opowiadać, by ich nie przemilczać.
Dziękuję tak licznie zgromadzonej publiczności i twórcom, którzy przybliżyli nam historię Kaszub i pracę nad filmem. Do Kcyni (specjalnie na dzisiejszy pokaz) przyjechali: Katarzyna Kiedrowska-Zagozdon, Artur Zagozdon, Michał Szumann, Ewelina Karczewska-Luhm oraz Łukasz Luhm (na zdjęciu poniżej). Dziękujemy za Państwa obecność.
Dziękujemy za spotkanie i dyskusję, za Państwa głosy i dzielenie się doświadczeniem. Wspólnie zastanawialiśmy się, co łączy losy Kaszubów i mieszkańców Pałuk. Jak informowali nasi goście, w ramach działań grup Selbstschutzu w okresie od września 1939 r. do stycznia 1940 r. na terenie Kaszub zostało zamordowanych ponad 30 tys. ludzi. Listy proskrypcyjne, zawierające nazwiska duchownych, lekarzy, nauczycieli, innych działaczy społecznych powstawały przy aktywnym udziale miejscowych Niemców. Jest to film o życiowych wyborach - podkreślał jeden z aktorów, Artur Zagozdon. Katarzyna Kiedrowska-Zagozdon uzupełniła: naszym obowiązkiem jest zadawanie pytań. Niewiedza jest wykorzystywana przeciwko nam. Nie dajmy się sterować hasłami takimi jak 'dziadek z Wehrmachtu'.
Na każdym ze spotkań z widzami zadajemy to samo pytanie: Czy ten film był potrzebny? i bardzo jesteśmy ciekawi odpowiedzi - mówili twórcy. Film powstawał 2 lata, przy udziale przyjaciół i sympatyków fundacji Aby się chciało chcieć, przy zaangażowaniu społeczności lokalnej. Zdjęcia były nagrywane m.in. w skansenie we Wdzydzach. Uczestnicy pokazu chwalili film za doskonały dźwięk, dbałość w doborze kostiumów z tego okresu historycznego czy grę aktorów, z których przecież zdecydowana większość była amatorami. Nasi goście przybliżyli nam także historię przynależności regionu kaszubskiego do Polski, proces, który od zakończenia I wojny światowej trwał praktycznie do 1920 roku i związany był bezpośrednio z zaangażowaniem miejscowych. Kaszuba, Antoni Abraham, pojechał do Paryża, gdzie toczyły się rozmowy w sprawie polskich granic. Zabrał ze sobą książkę telefoniczną, by udowodnić, jak wielu mieszkańców tych ziem nosi polskie nazwiska i czuje się związanymi z Polską. Wypowiedział się przed dyplomatami, uczestnikami konferencji wersalskiej: Chcemy, aby Kaszuby trafiły do Polski.
Kaszuby i Pałuki. Losy mieszkańców układały się równolegle, i tu, i tam były sztuką podejmowania decyzji i dokonywania wyborów, których konsekwencje były bardzo poważne - uderzały w całe rodziny i mogły oznaczać wysłanie do obozu - do Stutthofu lub do Potulic. Warto o tym pamiętać, gdy ktoś znów będzie szarżował hasłem "Dziadka z Wehrmachtu".
Cieszymy się, że pierwszy poza Kaszubami pokaz filmu spotkał się z tak dobrym przyjęciem.
tekst i zdjęcia: Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni
Plakat: fundacja Aby chciało się chcieć


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!